Franciszkańskie wspomnienia, które wciąż są świeże
Moja przygoda ze świętym Franciszkiem rozpoczęła się, gdy miałam około 14-15 lat. Należałam do grupy młodzieżowej w mojej parafii i w ramach naszej formacji zostałam wysłana na rekolekcje w czasie wakacji szkolnych.
Pewnej nocy podczas tych rekolekcji zostaliśmy zaproszeni do obejrzenia filmu o świętym Franciszku z Asyżu. Film był wyświetlany w stodole w wiosce, w której mieszkaliśmy. Wyobraźcie to sobie: ksiądz siedział na drabinie, żeby było go słychać w całej stodole, tłumacząc wszystkie dialogi z oryginału włoskiego na polski w trakcie seansu.
Obejrzeliśmy film, wysłuchaliśmy tłumaczenia, a kiedy wszystko się skończyło, było już ciemno. Tej nocy musieliśmy wracać pieszo do miejsca, w którym mieszkaliśmy. Szliśmy przez pola ciepłą letnią nocą droga oświetloną przez pełnię księżyca.
Słowa z filmu nigdy nie były tak żywe. Doświadczenie było tak potężne, że do dziś je pamiętam. Wtedy nie mieliśmy telefonów komórkowych. Nie mogliśmy robić zdjęć, ale mogliśmy chłonąć to doświadczenie oczami. Widzieliśmy piękno nocy, niemal czując, jakbyśmy mogli wyciągnąć rękę i dotknąć pełni księżyca. Śpiewaliśmy Pieśń Świętego Franciszka o Bracie Słońcu i Siostrze Księżycu oraz o pięknie całego stworzenia wokół nas.
Czuliśmy zapach letniego powietrza, mijanych po drodze kwiatów i traw, mimo że w nocnych ciemnościach nie mogliśmy ich wyraźnie dostrzec.
To doświadczenie dało nam dwie rzeczy. Po pierwsze, zakochaliśmy się w pięknym życiu świętego Franciszka z Asyżu. Po drugie, wszyscy zapragnęliśmy naśladować Jezusa, którego Franciszek wskazywał świadectwem swojego życia.
Jego życie było radykalne. Przeżył je w pełni. Jego życie było pełne radości, cierpienia i wyzwań. I wszyscy chcieliśmy tak żyć, dla Chrystusa.
Kilka dekad później jestem tutaj: siostra zakonna (nie franciszkanka, ale to już inna historia) od ponad 35 lat, mieszkająca w Australii i należąca do parafii prowadzonej przez franciszkanów kapucynów. W tym roku obchodzą 800 rocznicę śmierci świętego Franciszka.
Cóż to za przywilej. A jednak jest to również wyzwanie.
Rozmyślając o swojej drodze, zadaję sobie pytanie: Czy nadal podążam za powołaniem, które wielu z nas otrzymało tyle lat temu po obejrzeniu filmu w stodole? Czy nadal jestem otwarta na zapał i entuzjazm naśladowania Chrystusa najlepiej, jak potrafię? Czy moje życie jest naznaczone wdzięcznością i uważnością na liczne dary, które Bóg mi dał poprzez świętych, którzy towarzyszyli mi w mojej drodze życia konsekrowanego?
Święty Franciszek z Asyżu pozostaje dla nas wszystkich potężnym przykładem. Nawet po ośmiu wiekach wciąż inspiruje ludzi do naśladowania Jezusa. Jego świadectwo wciąż przemawia do naszych serc.
I być może to jest wyzwanie dla każdego z nas. Przez chrzest wszyscy jesteśmy powołani, by prowadzić innych bliżej Chrystusa.
Czy zachęcamy innych, by poszli za Nim? Czy stwarzamy ludziom okazje do spotkania z Bogiem? Czy poprzez nasze słowa, czyny i świadectwo życia pomagamy innym odkryć Jego miłość?
W tym roku możemy prosić świętego Franciszka, aby odnowił w nas gotowość do radykalnego i pełnego życia dla Chrystusa. Możemy dołączyć do niego w śpiewaniu Pieśni Stworzenia i dostrzeganiu obecności Boga w pięknie otaczającego nas świata.
Gdziekolwiek więc dzisiaj jesteś, w domu, w parku, nad oceanem, w górach, nad rzeką, czy po prostu przeglądasz piękne obrazki na telefonie, zapraszam Cię, abyś na chwilę się zatrzymał.
Rozejrzyj się wokół. Zauważ obraz, widok lub doświadczenie, które przypomina ci o chwale Boga. Pozwól, by dotknęło cię piękno stworzenia, to samo piękno, które urzekło serce świętego Franciszka i przemieniło jego życie.





Komentarze